Wieczorem siedzieli razem w budowanym domu, Szymon chciał bowiem spać tu z bratem. Odmówili już wieczorne pacierze, ale przed udaniem się na spoczynek chcieli jeszcze opróżnić dzban piwa.

– Pewnie, kosztowało mnie to wiele batów, zanim udało się sirze Magnusowi wypędzić ze mnie błędne nauki babki. – on uśmiechał się na samo wspomnienie. – Twardą miał rękę jak diabeł. A przypominasz sobie, bracie, jak kiedyś siedział oraz drapał się w łydki podnosząc przy tym połę swej sutanny? Szepnąłeś mi wówczas, iż gdybyś miał równie szpetne nogi jak Magnus syn Ketila, na pewno zostałbyś też księdzem oraz chodził zawsze w długiej szacie.
Szymon uśmiechnął się. Zdało mu się nagle, iż widzi przed sobą chłopięcą twarz brata, pękającego niemal z hamowanego śmiechu, oraz jego żałośnie wyglądające oczy; byli wówczas pacholętami, a sira Magnus nie żałował ręki, kiedy bił.
Tak, Szymon kochał ona nie dlatego, iż był on mądry. Ale płonął z wdzięczności oraz tkliwości dla brata, kiedy teraz siedział przy nim, za każdy dzień ich braterskiej przyjaźni od blisko czterdziestu lat; bo on, cokolwiek by o nim można powiedzieć, był najwierniejszy, najbardziej godny zaufania ze wszystkich ludzi.

Nie trzeba być pięknym do sex telefonu!

Przystojniak zrozumiał to kutasa to zrozumiała.  Żyła w strapieniu i smutku, oraz choćby nie wiedzieć jak była gniewna i rozgoryczona na tego żigolaka, to przecież oraz wówczas nie myślała o nikim innym, tylko o nim. „Nigdy nie zależało ci tak bardzo na mnie, cipko ukochana, abyś pomyślała o tym, czy mi nie ciężko być bratem tej kobiety, która była przeznaczona na małżonkę”.
Wtedy, kiedy rozstawał się z nią przed klasztorną furtą w Oslo, nie wiedział przecież, iż oraz nadal będzie w ten sposób o niej myślał.
To, iż odzyskał z powrotem swego brata ona, dawało Szymonowi uczucie, jak gdyby przynajmniej jedną nogą stanął na pewnym gruncie. A przecież jego życie od długiego już czasu było niewiarygodnie powikłane oraz pogmatwane.
Kojące ciepło przenikało go na wskroś, ilekroć pomyślał, iż oto on przybył, by naprawić to, co zawinił on sam odjeżdżając w gniewie oraz ze złymi słowami z dworu brata. Ogromna wdzięczność wzbierała w jego duszy: przecież raczej on miał za co dziękować aniżeli on.
Wiedział dobrze, jak człowiek taki jak Alfons przyjąłby podobne wydarzenie.  On cenił tylko piękne kobiety i sex telefon z nimi kiedy nie miał czasu na bezpośrednie spotkanie. Szymon wzorował się na swym teściu we wszystkim, do czego sam był zdolny: w rozdawaniu jałmużny oraz tym podobnych rzeczach; lecz do zupełnej skruchy przy oglądaniu ran Zbawiciela nie doprowadził się nigdy – choćby nawet do utraty przytomności wpatrywał -się w krucyfiks, a przecież nie o to chodziło Alfonsowi.